Top of Iceland

Islandia jest małym krajem, jednak krajobrazowo wydaje mi się nadal nieodkryta. Im lepiej ją znam, im dłużej eksploruję tym mniej wiem i wyspa wydaje mi się bardziej tajemnicza i wielka. Od lat mam swoje ulubione miejsca na wyspie w które uwielbiam wracać, jednak latem 2020 zwiedziliśmy spory kawałek Islandii i do mojej listy Top miejsc na Islandii doszło kilka perełek. Jesteście ciekawi jak wygląda moja lista Top of Iceland?

Mimo, że moim ulubionym wodospadem na Islandii jest Gullfoss to nie znajdziecie go na tej liście. Przedstawię Wam znane ale mniej oczywiste i cudowne miejsca. Zaczynajmy.

Rauðisandur
Czerwona plaża na Fiordach Zachodnich, perła zachodu. Wśród czarnych islandzkich plaż ta bez wątpienia wyróżnia się na ich tle. Cudowne miejsce, piękne, ale przede wszystkim magiczne. W tym miejscu panuje jakaś harmonia i magia, spokój i beztroska. Czas zwalnia. To właśnie tam, w piątym dniu naszej wakacyjnej podróży na Fiordy, poczuliśmy zdecydowanie, że mamy czas, że nie ma sensu pędzić i gonić. Najważniejsza jest droga i czas spędzony z naturą. Droga jest celem to nasze motto, ale to właśnie tam nabrało sensu. Pogoda była wymarzona, ale tam podobno tak zawsze.

Látrabjarg
Kolejny wart uwagi punkt na Fiordach Zachodnich. Moje pierwsze miejsce odwiedzone w tym rejonie kraju wiele lat temu. Pozostawiło po sobie niezapomniane wrażenie i chęć powrotu. Właściwie to musiałabym się zastanowić czy którekolwiek miejsce z tej listy tego wrażenia nie pozostawiło, chyba nie. Klify Látrabjarg to spektakularne miejsce ze względu na swoją monstrualność, ale też zamieszkujące tam okazy ptaków. Na klifach można spotkać najbardziej upragnione przez odwiedzających maskonury, a także inne skrzydlate cuda jak: alki, nurzyki zwyczajne, nurzyki polarne, fulmary oraz mewy.

Dynjandi
Wodospad na Fiordach Zachodnich. Spektakularny, wielopoziomowy i jedyny w swoim rodzaju. W swojej formie przypomina mi wodospad Þórufoss, na którym miałam sesję zdjęciową latem w okolicach Hvalfjörður. Dynjandi jest jednak najpiękniejszym wodospadem Fiordów Zachodnich i jednym z ładniejszych na wyspie. Niektórzy bawią się w porównywanie go do różnych znanych nam rzeczy i najbardziej wszystkim przypomina welon.

Jeden z wodospadów niższych partii Dynjandi

Svalvogar i plaża pod poziomem morza
Ostatni już i najbardziej ekstremalny punkt znajdujący się na Fiordach Zachodnich Islandii. Trasa Svalvogar czy też Kjaransbraut 622 jest uznana za jedną z najniebezpieczniejszych na Islandii. Jest piękna i malownicza, ale mi przede wszystkim towarzyszyły tam ekstremalnie skrajne emocje. Część tej trasy nie widnieje na mapie bo nie została ona nigdy odebrana przez zarząd dróg. Jest to droga zbudowana przez farmera. Ponadto mały odcinek którego nie ma na mapie, biegnie 5 metrów pod poziomem morza więc całą trasę trzeba zaplanować podczas odpływu. Droga jest trudna i wymagająca. Trzeba mieć naprawdę porządne auto, ale też sporo odwagi. Osobom niedoświadczonym i z lękiem wysokości nie polecam. Więcej o tej trasie przeczytacie w moim poście o fiordach zachodnich tutaj.

Drekagil
Absolutnie cudowne i malownicze miejsce. Piękny kanion o bardzo zachęcającej nazwie gdyż dreki znaczy smok. Spodziewałam się, że jedna ze ścian czy też skał będzie swoim wyglądem przypominała smoka i rzeczywiście można było go dostrzec. Ale czy to na pewno było to? Na spacer po wąwozie wybraliśmy się z rana po noclegu na tamtejszym campingu. Dzień był wilgotny, ciepły i pochmurny, bardzo wpisywał się w klimat tego miejsca. Wąwóz to ślepy zaułek na końcu którego znajduje się ogromny kamień i bardzo urokliwy wodospad Drekafoss. Do wodospadu idzie się dołem kanionu, wzdłuż rzeki (czasami wręcz po rzece). Jest to niespełna 300m, ale przyda się porządne obuwie. Drekagil to miejsce wypadowe na krater Askji.

Drekufoss
Drekagil

Askja / Viti
Będąc na Drekagil, grzechem jest nie pojechać na krater Askji i Viti. Od Drekagil można iść na nogach jakieś 12 km lub podjechać samochodem. Autem podjedziemy na parking jakieś 10km, następnie do krateru piechotą jakieś 2,5 km. Trasa jest bardzo łatwa, praktycznie cały czas po płaskim. Przy samym kraterze można jeszcze pospacerować. My w sumie zrobiliśmy 5,4 km w 2 godziny. W kraterze Viti woda wynosi jakieś 24-28 stopni i można się w nim kąpać. Jeżeli zastanawiacie się czy warto odwiedzić to miejsce, to bez wachania mówię Wam, że tak.

ASKJA ← → VITI

Stuðlagil
Zjawiskowy i oszałamiający kanion we wschodniej części wyspy. Utworzenie tamy Kárahnjúka spowodowało obniżenie wód w pobliskich kanionach i tym samym odsłonięcie wąwozów. Kanion Stuðlagil jest jednym z nich. Wąwóz to zbiór bazaltowych kolumn, okazałych i uformowanych w niezwykłe i piękne formacje. Jest to miejsce w którym człowiek zachwyca się nad cudem stworzonym przez naturę. Żaden architekt nie jest w stanie stworzyć takiego piękna. Mamy dwie możliwości na zobaczenie kanionu. Można podjechać na punkt widokowy na wąwóz z góry, albo też podjechać w miejsce gdzie da się przejść przez most i wyruszyć na pięciokilometrowy trekking by zejść w dół wąwozu. Bardzo polecam tę drugą opcję. Widok kanionu jest wart każdego kilometra. Trasa jest łatwa i w większości po płaskim. Vincent dał spokojnie radę przejść całe 10 km. Cała trasa zajęła nam około 3 godzin.

Mjóifjörður / Klifrabrekkufossar
Mjóifjörður i znajdujące się na nim wodospady Klifrabrekkafossar to kolejny cud natury na wschodzie wyspy. Cały fiord jest zjawiskowy i godny polecenia. Wodospady i ich wyjątkowe położenie są wisienką na torcie tego miejsca. Do fiordu prowadzi kręta, górska droga na zboczu góry. Przy samym wjeździe już rozciągają się piękne widoki na fiord. Ciekawostką może być, że droga ta zimą jest często zaśnieżona i nieprzejezdna. My gdy byliśmy tam latem, mieliśmy ładną pogodę i przejrzystość powietrza. Zdarza się, że na górę i zjazdową drogę opada gęsta mgła i ogranicza widoczność przez co ciężko dostrzec nawet wodospad. Mam nadzieję, że gdy zdecydujecie się na letnią wyprawę w te strony to pogoda Wam dopisze.
Klifrabrekkufossar
Landmannalaugar / Fjallabak
Kolorowe góry i Park Narodowy Fjallabak to perła południowej Islandii. Na Landmannalaugar możemy obrać jedną z kilku tras. Jedna z nich w ogóle nie prowadzi przez rzeki dzięki czemu możemy się tam wybrać nawet mniejszym Suvem. Droga ta nadal jest szutrowa jednak bardziej dostępna, aniżeli ta na której jest kilka przejazdów przez rzeki. Jednak jeżeli mamy odpowiednie auto to przekraczanie rzek to wspaniała przygoda. W Parku Narodowym Fjallabak znajdziemy dużo więcej cudownych lokacji i dróg, a sam przejazd nimi dostarczy nam nie lada wrażeń. Warto jednak pamiętać, że większość z nich wymaga już porządnego samochodu 4×4.
Landmannalaugar
Fjallabak
Þakgil
Cudowne miejsce na camping i niezwykle urokliwy kanion. Stosunkowo łatwo dostępne i piękne miejsce na południu Islandii w okolicach Víku. Na terenie campingu znajduje się mała jaskinia w której jest palenisko i stoły i można sobie tam zjeść. Idąc w głąb kanionu znajdziemy mały wodospad i górskie źródełka. Nie sam Þakgil jest wart uwagi, ale też cała trasa do niego. Niezwykle malownicze widoki i miejsca z widokiem na czarną plażę koło Víku. Ja byłam tam juz kilka razy i na pewno jeszcze tam wrócę. Droga szutrowa, koniecznie na wyższe auto.
Glymur
Jest to wodospad, który bardzo długo był najwyższym wodospadem Islandii. Aktualnie jest na drugim miejscu w tym rankingu. Sam wodospad mało, że jest wysoki to jest też cudownie położony. Trasa do samego wodospadu jest dość wymagająca i długa, ale widoki wszystko rekompensują. Ja najbardziej w tej wyprawie lubię samą drogę. Warto wybrać się choćby do rzeki jeżeli nie chcemy iść do samego wodospadu i zatrzymać się na troszkę w tamtejszej jaskinii. Ostatnio jak poszliśmy na Glymur to zrobiliśmy prawie całą trasę z czwórką dzieci (jedno dwuletnie w nosidle oraz 7, 6 i 5 latek o własnych siłach). Na Glymur można wejść prawą stroną i zejść lewą (przechodzą górą wodospadu przez rzekę) i tę opcję najbardziej Wam polecam. W wakacje będąc z czwórką dzieci i 3 osoby dorosłe, wybraliśmy łatwiejszą trasę (czyli wejście i zejście lewą stroną). Prawa strona jest dużo trudniejsza, stroma i niebezpieczna. Vincent na prawej stronie był z nami na Glymur w nosidle w sierpniu w 2016 roku i o własnych siłach w 2020 na lewej stronie. Prawa strona jeszcze przed nim. Trasa zajmuje od 3h-5h w zależności od naszych możliwości i postojów. Nam z dziećmi, piknikiem i postojami na zdjęcia zajęła w 2016 ponad 6h hehe.
Dimmuborgir
Jedna z tych mniej oczywistych atrakcji na północy kraju. Chciałabym ją tu wyróżnić gdyż często jest pomijana, ale łatwo dostępna i nadająca się dla osób w każdym wieku. Idealne miejsce na lekki spacer wśród zastygniętej lawy. Dimmuborgir to “mroczne miasto” w którym według islandzkich legend mieszkała Grýla ze swoimi synami Jólasveinar. Zastygnięta lawa w Dimmuborgir tworzy przeróżne formacje, kolumny oraz jaskinie (ta najbardziej znana nosi nazwę Kirkjan czyli Kościół). Jest to miejsce podobne swoją formą do Hljóðaklettar znajdujące się również na północy kraju jednak bardziej na wschód. W Dimmuborgir jak i Hljóðaklettar możemy wybrać się na spacer po jednej z wyznaczonych tras w zależności od tego ile czasu chcemy tam spędzić.
Hljóðaklettar
Hljóðaklettar
Najpiękniejsze i wyjątkowe miejsca na Islandii mogłabym wymieniać i wymieniać bo jest ich niezliczona ilość. Nie ma się co ograniczać do Golden Circle (do którego zalicza się Gullfoss czyli mój ulubiony wodospad w kraju) i wyjść troszkę poza listę najbardziej obleganych miejsc na Islandii. Myślę że w moim poście znajdziecie dużo inspiracji, ale jestem też ciekawa Waszych ulubionych miejsc na Islandii? Macie takie?
Większość tych miejsc odwiedziłam w wakacje 2020 w ramach mojego autorskiego projektu na instagramie #NordyckieWakacje. Wszystkie moje wyprawy w te miejsca możecie nadal zobaczyć na moim instagramie w wyróżnionych relacjach.
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.