Nasza Islandia

Islandia. Kraj na północy. Kraina Ognia i Lodu.
Jak jeszcze mogę opisać tę wyjątkową krainę jednym zdaniem?
Dom!

Jak to się stało, że znaleźliśmy się właśnie na Islandii?

W naszym przypadku był to… przypadek 😛 Wcześniej przyjechał tu mój brat, który już nam otworzył pewne drzwi i było nam dużo łatwiej zdecydować się na wyjazd.

Postanowiłam wyjechać zaraz po maturze na wakacje. Po raz pierwszy na Islandię przyleciałam 10 sierpnia na miesiąc. Wróciłam do Pl, aby pozamykać sprawy i postanowiłam się przenieść na Islandię… na rok (:P). 17 października 2005 roku przyjechałam po raz drugi i od razu poszłam do pracy. Plan był prosty. Przepracować rok, zarobić, wrócić, iść na studia. Jednak wysokie zarobki, kraj sam w sobie i możliwości jakie dawało mieszkanie w tym miejscu, szybko wpłynęło na zmianę mojej decyzji.

Kolejne lata upewniały mnie tylko w przekonaniu, że nie ma co planować powrotu do Pl i trzeba po prostu żyć dniem dzisiejszym. Dopiero po 3 latach zaczęłam się uczyć języka islandzkiego, gdyż wcześniej wydawało mi się, że już niedługo wyjadę więc nie ma potrzeby się uczyć tak trudnego i nieznanego w żadnym innym miejscu na świecie, języka. Angielski jest tutaj wystarczający, aby swobodnie żyć, pracować, a nawet uczyć się na uniwerku dlatego też wiele osób nie uczy się języka islandzkiego.

Po 5 latach postanowiłam iść na uniwerek i tam uczyć się języka. Kursy na które uczęszczałam były dla mnie niesatysfakcjonujące. Na Uniwersytecie Islandzkim (Háskóli Íslands) jest specjalny kierunek dla obcokrajowców, którzy chcą nauczyć się języka islandzkiego, a także troszkę o kulturze, literaturze i historii. Kierunek nazywa się islandzki jako drugi język dla obcokrajowców. Trzy lata nauki kończące się pisaniem pracy licencjackiej w języku islandzkim. No i udało się! Praca na pełen etat i studia równocześnie… to jednak możliwe połączenie. Wszystkie egzaminy zdawałam o czasie, jednak ciąża i teraz macierzyństwo odwleka pisanie mojej pracy licencjackiej. Nie śpieszy mi się z tym, gdyż dyplom nie jest mi do niczego potrzebny. Osiągnęłam to po co poszłam na uniwerek. Na dzień dzisiejszy, porozumiewam się tylko w języku islandzkim. Sporadycznie zdarzają się sytuacje gdzie muszę ratować się angielskim słówkiem w rozmowie.

Islandia. Życie się toczy powoli i w spokoju. Bez presji, bez stresu. Praca, dom, spotkania, zwiedzanie, spacery, wypady na weekend za miasto, basen, siłownia, koncerty. I tak mijają kolejne dni naszej islandzkiej sielanki.

Wkrótce napiszę Wam także o tym jak wygląda jeden dzień z naszego życia na Islandii, a także jakie zajęcia są oferowane w Reykjaviku dla młodych mam z dziećmi.

 

Reykjavík – Sólfarið
Reykjavík

 

Reykjavík – Hallgrímskirkja

 

Reykjavík

 

Reykjavík

 

Reykjavík – Höfði