Co zobaczyć na Islandii?

Jak dla mnie odpowiedź jest tylko jedna i dość oczywista. Jest to moja opinia i myślę, że nie każdy się z nią zgodzi, ale już wiele razy się przekonałam, że to jest jedyna właściwa odpowiedź.

 

Co zobaczyć na Islandii?

Moje islandzkie motto brzmi DROGA JEST CELEM. Islandzkie bo nie w każdym kraju się to sprawdzi. Czasami poza pięknym celem, po drodze nie ma nic interesującego, jednak na Islandii najpiękniejsza jest właśnie… Islandia.

Islandia nie słynie ze starożytnych zamków, zabytków, powalających budowli, które trzeba zobaczyć. Wyspa słynie z cudów natury. Zorza polarna, gejzer, lodowce, wulkany, niesamowite formacje skalne. Można je zobaczyć wszędzie i to jest właśnie wyjątkowość Islandii.

Gdzie jechać?

Często jestem proszona o wskazanie jakiś fajnych miejsc na Islandii. Zazwyczaj wspominam te najpopularniejsze, największe czy wyjątkowe pod jakimś względem. Nie zapominajcie jednak, że nie jest najważniejsze, aby dojechać tam jak najszybciej, tylko aby mieć na to jak najwięcej czasu i jechać jak najdłużej. Droga jest celem. Islandia jest sama w sobie celem, a wspomniane miejsce jest uwieńczeniem naszego dnia.

Jadąc na Golden Circle mamy w głowie pola sejmowe Þingvellir, geotermalne tereny Geysir, koniecznie wybuch gejzera oraz najpopularniejszy wodospad na Islandii, Gullfoss. Dla większości turystów to obowiązkowy punkt programu. Gdy wykupimy wycieczkę autobusem na każdym z tych trzech postoi dostaniemy od przewodnika czas wolny. Pozwoli on nam na szybki spacer, zrobienie kilku zdjęć i powrót do autokaru. Nie byłabym zadowolona z takiego zwiedzania Islandii.

Zatrzymaj się

Gdzie jest czas na spacer wzdłuż skalnej ściany łączącej dwie płyty tektoniczne?
Gdzie czas na refleksję nad małością człowieka w porównaniu z otaczającym nas światem?
Gdzie jest czas na odejście i spojrzenie na wszystko z dystansu, a nie tylko z perspektywy znanej nam z internetowych stron podróżników?
Gdzie jest czas na położenie się na trawie, wsłuchanie się w ciszę choć nie absolutną?
Gdzie czas na rozpoznanie otaczających nas odgłosów ptaków i znalezienie spokoju wśród szumu wiatru pośród skał?
W biegu i tłumie ludzie nie słychać nic poza szmerem obcych języków i odgłosu migawki.

Motywacja

Ludzie mają różną motywację wyjazdu na Islandię. Niektórzy chcą po prostu “zaliczyć” najpopularniejsze miejsca, zrobić zdjęcie i wstawić je na media społecznościowe z odpowiednim hasztagiem. Inni zaś chcą doświadczać, eksplorować, poznawać. Pobyć w otoczeniu natury, wody, skał, mchu. Nacieszyć oko, naładować baterie i odpocząć. Poznać ludzi, kulturę, język i tradycje.

Moje wyprawy

Ja w moim islandzkich wyprawach jestem gdzieś pośrodku. Chcę poznawać nowe miejsca, eksplorować, ale też kocham wracać w te najpopularniejsze, które znam od lat i obserwować ich przemianę. Ponadto udostępniam to co widzę w moich mediach. Moje odkrycia, stare śmiecie i znajome nawet Wam widoki. Moich zachwytów nigdy nie ma końca.

Podróżuję slow. Podczas moich wypraw jest czas na decyzję czy idę utartą ścieżką czy może mam czas na zejście na boczną dróżkę. Mam czas na zatrzymanie się, spacer podczas którego jest czas na odpoczynek, obserwację natury i rozmowę z moim ciekawskim sześciolatkiem. Zawsze wychodząc z domu mam w głowie obrany kierunek i cel mojej wyprawy, jednak nam nie zawsze do celu uda się dotrzeć.

Jako, że ja mam tę przewagę, że mieszkam na wyspie to nie muszę się nigdzie spieszyć. Spowolnienie na pewno jest dobrą decyzją. Jadę do celu, ale priorytetem jest po prostu kontakt z naturą i spacer. W tym samym kierunku mogę pojechać jeszcze nie raz i może wtedy się uda?

Dzień w którym nie dojechałam do celu

Pewnej soboty wyszliśmy z domu z zamysłem jechania na spacer w okolice wodospadu Glymur. Naszym celem było dotarcie do imponującej skały i rzeki znajdującej się w drodze na wodospad i spacer w kanionie. Miejsce doskonale znam, byłam tam już nie raz i jest ono wyjątkowe, jednak pogoda dopisywała co mogło oznaczać, że na szlaku będzie sporo wędrowców. Po drodze jednak zatrzymaliśmy się na małym, niepozornym wodospadzie, który mijaliśmy miliony razy podczas naszych wypraw po Hvalfjörður. Fossárétt to malutki wodospad przy starej drodze numer jeden. Jako, że nigdzie nam się nie śpieszyło, postanowiliśmy do niego podejść. Zaraz przy wodospadzie znajdowały się ruiny starej ziemianki, których nie pamiętałam. Postanowiliśmy pójść kawałek w górę rzeki. Cały nasz spacer relacjonowałam na moim Instagramie. Tego dnia odkryłam piękne, zielone i pełne drzew miejsca. Spędziłam piękny, satysfakcjonujący dzień na łonie natury, z dala od cywilizacji, ludzi mimo, że nie dotarłam do wyznaczonego celu.

 

A Ty jakie podróżowanie preferujesz?

 

Koniecznie zaglądajcie też na mojego Facebooka i Instagrama na którym znajdziecie jeszcze inne treści i więcej mojej codzienności i podróży.

INSTAGRAM.COM/POLKANAISLANDII

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.