I jak tu nie podróżować z dzieckiem

Za tydzień kolejny krótki wyjazd. Uwielbiam długie urlopy, krótkie wyjazdy, szybkie weekendy i wypady za miasto. Nie potrafię długo usiedzieć w domu. Mogłabym wyjeżdżać na okrągło.

Jedziemy do Polski. Bilety w okresie między wakacyjnym są tak tanie, że grzech nie korzystać. Sprawy które wyskoczyły do załatwienia są świetnym pretekstem do krótkiego urlopu. Poza załatwieniem formalności zaplanowałam już całą masę atrakcji. Wyjazd bardzo spontaniczny, ale jak zwykle zaplanowany co do minuty. Wycisnę ten czas w Polsce jak cytrynkę.

Gdy dowiedziałam się, że będę musiała jechać na dłużej niż weekend, nie stanęłam przed wyborem czy jechać z dzieckiem, czy zostawić go z tatą, babcią, ciotką. Nie miałam tych dylematów. Jadę z synem. Nie lubię podróżować bez niego na dłużej niż weekend. Nawet w pół formalny wyjazd potrafię wykorzystać na zwiedzanie i poznawanie naszego kraju. W wielu moich tekstach widać, że wspólna podróż sprawia nam największą radość. Naszą drogę na pewno będzie można śledzić na naszym instastory.

Mój syn jest niesamowicie dzielny podczas wyjazdów. Podróżuje z nami od małego. Urodził się na Islandii więc swoją pierwszą długą podróż odbył do Polski gdy miał 4 miesiące. Bałam się chyba jak każdy świeżo upieczony rodzic, ale z każdym wyjazdem było tylko łatwiej. Dzisiaj Vincent spokojnie mógłby po lotnisku oprowadzać mniej obcykane osoby.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dziecko żyjące na emigracji wsiada do samolotu szybciej niż przeciętne dziecko w Polsce, ale nie zmienia to faktu, że on tych podróży odbył nieprzeciętnie dużo jak na pięcioletnie dziecko.

Vincent podczas podróży dużo się uczy. Podczas naszych wojaży spędzamy czas na świeżym powietrzu, ale i w muzeach, wystawach, zabytkach i innych. Za każdym razem jak jestem w Polsce staram się odwiedzić jakieś nowe miasto i choć troszkę się z nim zapoznać.

W lipcu tego roku byliśmy po raz pierwszy w Łodzi. Miasto to zaskoczyło mnie dużą ilością parków i zieleni. Na pewno jeszcze tam wrócę. Trzeba nadrobić zdjęcie z Plastusiem i z Misiem Uszatkiem bo jakoś nam umknęło 😀

Pasaż Róży przy Piotrkowskiej
Pasaż Róży przy Piotrkowskiej

 

Vincent z Reymontem
Vincent z Reymontem

 

Na Piotrkowskiej

 

Pierwsza próba na ściance, Manufaktura

 

Po raz kolejny byłam również w Gdańsku. Vincent był tam po raz pierwszy. Ja jestem zauroczona tym miastem. Nie jest to typowe miasto nadmorskie. Jest pełne historii, zabytków i klimatycznych miejsc. Przynajmniej raz w życiu trzeba tam pojechać. Ja na pewno tam jeszcze wrócę… dla miejsc, dla ludzi. Ponadto zwiedziliśmy w tym roku Kaszuby, które były głównym celem podróży na północ, gdyż Vinnie chciał podążać śladami Pucia (znacie Pucia?)

Przy małym Żurawiu

 

Sopot

 

Molo w Sopocie

 

Motława

 

Park Linowy w Szymbarku

 

Mis Wojtuś w CEPR Szymbark

 

Park Gigantów, Kaszuby

 

Kaszubskie smaki, CEPR Szymbark

 

Spływ kajakowy na Kaszubach

 

W zeszłym roku w październiku również byliśmy na tydzień w Polsce. Tydzień w drodze. Zajechaliśmy do Kruszwicy gdzie poznaliśmy legendę o Mysiej Wieży i Popielu.

Mysia Wieża w Kruszwicy

 

Jezioro Gopło, Kruszwica

 

Zabawa nad jeziorem

 

Razem najlepiej

 

 

Piękne jesienne widoki, Kruszwica

 

Odwiedziliśmy też Toruń. To miasto mocno zapadło nam w pamięci. Vincent do tej pory wspomina wizytę w Galerii Sztuki Gotyckiej w której zobaczył ogromny pomnik Jezusa. Zadawał mnóstwo pytań o sam pomnik oraz o różne historię z nim związane. Byliśmy również na ruinach Zamku Krzyżackiego. Oczywiście odwiedziliśmy też Muzeum Piernika oraz Planetarium, które bardzo mnie rozczarowało. Dziecięce widzenie świata jest takie słodkie i niewinne i w jakimś sensie naiwne, jeszcze tyle przed nimi.

Widok na Wisłe

 

Wieża w Ratuszowa

 

Pomnik Filusia

 

Muzeum Piernika

 

Nasze pierniki

Dzieci w podróży uczą się niesłychanie dużo. Zadają pytania o otaczający je świat. Same wyciągają wnioski z sytuacji. Widzą znaki i pytają co znaczą. Są ciekawe i rządne wiedzy. Chłoną każdą informacje w przyjaznym otoczeniu.

Z naszych podróży zawsze wracamy z głowami pełnymi nowych pytań, odpowiedzi i anegdot z Vincentowego postrzegania świata. Oto kilka z nich.

*historie są troszkę skrócone i uproszczone, aby nikogo nie zanudzić 😀

Ruiny Zamku Krzyżackiego

Toruń, 10/2018, Ruiny Zamku Krzyżackiego

– Dlaczego ten zamek jest zniszczony?

– Bo został zaatakowany.

– Przez kogo?

– Mieszkał w nim jeden Pan, a inny przyszedł z armią i próbował mu go odebrać.

– Dlaczego?

– Też chciał mieć zamek 😛

– To nie mógł wybudować sobie swojego?

 

Postój na szlaku

Wysokie Tatry 7/2018

Vincent wyrzucił skórkę od banana koło szlaku.

– Vinnie śmieci do plecaka, nie wyrzucamy pod nogi.

– Ale to było od owocu, tata mówi ze skórki i ogryzki wolno

– Tak, ale nie na szlaku w wysokich górach

– Dlaczego?

– Bo resztki jedzenia mogą zwabić niedźwiedzie blisko szlaku co jest niebezpieczne. W górach należy wszystkie śmieci znosić ze sobą na dół.

 

 

Toruń 10/2018, Galeria Sztuki Gotyckiej

Vincent zobaczył ogromny pomnik Jezusa

– Kto to?

– Jezus

– A czemu ma igły na głowie?

– To korona cierniowa

– A czemu ma dziury?

– Powiesili go na krzyżu i przybili. Potem przebili go włócznią w bok…

– …

Ta rozmowa trwała kolejne kilka minut, godzin, miesięcy… właściwie to trwa do tej pory. Vincent nadal zadaje pytania odnosząc się do tamtej wizyty w Galerii.

 

Łódź 7/2019, Hotel

W Łodzi zatrzymaliśmy się na jeden dzień w drodze ze Słowacji na Kaszuby. Zajechaliśmy bardzo późno. Vincent wiedział ze przyjechaliśmy zwiedzić, pysznie zjeść i jechać dalej. Vincent obudził się i pierwsze o co zapytał to kiedy idziemy na łódkę 😛

 

Po raz kolejny pytam i jak tu nie podróżować z dzieckiem? Co bym zyskała z samotnych wypraw? Ile wart jest święty spokój?

A Ty lubisz podróżować z dzieckiem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.