#PolkinaIslandii / Þorlákshöfn

Dziś już ostatni artykuł z mojego autorskiego projektu #polkinaislandii, na instagramie. W ostatnim odcinku poznacie bliżej Elizę, masażystkę z Þorlákshöfn.

Eliza, lat 35. W Þorlákshöfn z mężem i dwiema córkami siedmioletnią Weroniką i czteroletnią Heleną. Na Islandii od 1,5 roku

Þorlákshöfn – miejscowość na południowym wybrzeżu Islandii, położona nad niewielką zatoką Hafnarvík, w pobliżu ujścia rzeki Ölfusá do Oceanu Atlantyckiego. Stanowi główną miejscowość gminy Ölfus, w historycznym okręgu Árnessýsla, w regionie Suðurland. Do miejscowości dociera droga nr 38, która łączy się z drogą nr 1 w Hveragerði. Miasto zamieszkuje ponad 1600 osób. Odległość od Reykjaviku 54km, zaś od Selfoss 29km. Do Akureyri aż 450km.

Zakupy

Większe zakupy robimy raz na tydzień lub na dwa w Selfoss lub Reykjaviku. Zaopatrujemy się wtedy w chemię i produkty spożywcze z długim terminem przydatności, oraz produkty (szczególnie owoce i warzywa), które są trudno dostępne w naszym miasteczku. Przy okazji wizyty w stolicy kupujemy tez ubrania, zabawki i odwiedzamy polski sklep.

Większe zapasy robimy zimą (i teraz w czasach wirusa) żeby do dużych miast i sklepów jeździć jak najrzadziej. Pieczywo: chleby i bułeczki piekę sama (czasami kupuje chlebw polskim sklepie i mrożę, na wypadek niechęci do pieczenia). Chleby piekę na bieżąco i nie mrożę, ale kiedy pieczemy bułeczki robimy je z potrójnej lub poczwórnej porcji i mrozimy.

W naszym miasteczku mamy jeden sklep, ale robimy w nim zakupy tylko kiedy czegoś nam zabraknie. Choć Polaków mogą dziwić godziny jego otwarcia: pon-pt 10-19, sob 11-17, niedz 12-16. Jak zabraknie np. mleka, to niestety nie ma już: „Misiuuuu… skocz do żabki” o 22:55. Najczęściej, kiedy nam czegoś brakuje, a potrzebujemy bardzo na JUŻ to dzwonię do koleżanek, czy możemy pożyczyć i przy okazji kolejnych zakupów odkupujemy, albo po prostu pomagamy sobie nawzajem. Można też w ostateczności podjechać na stacje benzynową, ale i ona nie jest otwarta zbyt długo.

W Þorlákshöfn mamy Vínbúðin czyli islandzki sklep z alkoholem otwarty od pon-czw. 16-18 i w piątki od 13-18, w soboty i niedziele jest zamknięty. Mamy także aptekę, fryzjera, piekarnię oraz trzy (chyba trzy hm) baro-pizzerie oraz jedną naprawdę świetną restaurację z pysznym jedzeniem i ciastami (można w niej też zamówić np. tort urodzinowy)

Edukacja

W naszym miasteczku mamy przedszkole i szkołę podstawową. Najbliższa szkoła średnia znajduje się w Selfoss (ok. 20minut drogi autem). Na studia wyższe młodzież musi dojechać do Reykjaviku, a czasami nawet wybierają inny kraj.

W przedszkolu i w szkole dla dzieci z Polski są prowadzone lekcje języka polskiego. Dzieci imigrantów mają dodatkowe lekcje języka islandzkiego, a także na początku edukacji (zaraz po naszej przeprowadzce) miały zapewnione wsparcie psychologa (zarówno w szkole jak i w przedszkolu). ️

Służba zdrowia

Mamy tu także przychodnie. Byłam w niej raz (na badania) i mam na szczęścię tylko jedną „przygodę” z tą przychodnią.

Pewnego dnia moje dziecko pokryła gęsta wysypka. Zadzwoniłam do przychodni, aby umówić się na wizytę, w odpowiedzi pani recepcjonistka powiedziała, ze nie ma wolnych terminów i mam poczekać trzy dni i zobaczyć co się będzie działo. Miałam dzwonić tylko w razie gdyby sytuacja się pogarszała. A po trzech dniach dać znac jak przebiega choroba. Trzy dni pózniej zadzwoniłam, że nie zauważam poprawy. Zebrała się „narada” w przychodni w składzie „lekarz i dwie pielęgniarki” wysłałam im zdjęcia wysypki i po 15 minutach oddzwonili, że: ONI NIE MAJĄ POJĘCIA CO TO JEST,  tak więc dziecko leczyłam sama.

Praca

Oboje z mężem pracujemy w zawodzie. Mąż pracuje poza miastem. Ja mam gabinet masażu u nas we wsi. Prowadzę działalność gospodarczą (tak samo jak w Polsce) Niestety teraz w erze covidowej nie mogę chwilowo pracować… więc czekam z niecierpliwością, aż ten czas już minie.

W naszej okolicy jest kilka fabryk rybnych i tam najczęściej można dostać pracę, ewentualnie w sklepie, na basenie lub w urzędzie miasta. Znajomość języka islandzkiego jest bardzo mile widziana, ale bez problemu można się dogadać po angielsku prawie z każdym. Zarówno z dziećmi z przedszkola, młodzieżą, dorosłymi jak i ze staruszkami

Zima w naszym mieście

W Þorlákshöfn odśnieża się drogi i chodniki tylko jak spadnie duuużo śniegu. Dróg nie posypuje się ani piaskiem ani solą. Prawie wszyscy mieszkańcy naszego miasta zimą mają opony z kolcami. Inaczej tego nie widzę, ponieważ pomijając opady i mróz, trzeba do tego dodać bliskość oceanu z którego bryza podczas sztormów (ale nie tylko) spowija drogi, chodniki i budynki i wszystko pokrywa się warstwą dodatkowego lodu.

W zeszła zimę bywało, że byliśmy odcięci od Reykjaviku (droga była kilka razy zamknięta), ale droga do Selfoss raczej nie jest zamykana. Nie przypominam sobie, żeby była taka sytuacja, żebyśmy nie mogli wydostać się z miasta dłużej niż jeden dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.