Raj na Ziemi

Czy Islandia to raj na ziemi? Co wiesz o Islandii? Idealnie czyste powietrze, tolerancyjni, nieoceniający i godni zaufania ludzie. Ponadto dobrze płatna praca, godne życie w zgodzie z naturą i piękne krajobrazy. Żyć nie umierać. Czy, aby na pewno?

 

Niepoprawna optymistka

Obserwując mnie w moich mediach społecznościowych może się Wam wydawać, że Islandia to właśnie raj na ziemi, a ja jestem jakąś niepoprawną optymistką. Moje dość pozytywne przedstawianie tego kraju i brak typowego ględzenia mogą zmylić. Nie narzekam, że pada, że wieje, że przepisy absurdalne, że zima zbyt długa, że woda zbyt mokra. Co wcale nie oznacza, że zimy nie ma, a z kranu leci whisky. Zwyczajnie do wielu rzeczy się już przyzwyczaiłam i nie rozpatruje wielu spraw w kategorii problemu. 5 lat temu napisałam posta Co już mnie nie dziwi na Islandii, w wielu kwestiach nadal jest aktualny. Gdzie jednak tkwi tajemnica islandzkiego raju? Jest jakiś haczyk?

 

Pozytywne nastawienie

Moimi sposobami na życie na Islandii jest m.in. pozytywne nastawienie. Jak nie najważniejsze. Oczywiście, że czasem go brakuje. Jak pada 20 dzień z rzędu, a słońce widzisz tylko na Polsacie to optymizm jakoś maleje. Ja jednak staram się robić swoje, skupić się na codzienności i nie poświęcać energii doskwierającej pogodzie czy jednej przykrej sytuacji. Daje sobie czas na rozpacz i pogodzenie się z sytuacją i wracam na właściwe tory. Często powtarzam na story, że nie powstrzyma nas nic na co nie mamy wpływu. Tym samym wychodzimy z domu gdy pada, ale gdy zmokniemy czy zmarzniemy to zwyczajnie odpuszczamy i wracamy do domu.

 

Ile ludzi, tyle opinii

W takich kwestiach jak polityka, przepisy czy choćby aktualnie obostrzenia ze względu na wirusa zwyczajnie respektuję. Nie ma kraju idealnego, idealnych polityków, idealnych rozwiązań. Nie mam ambicji na bycie prezydentem, więc godzę się, że jest nim ktoś inny, wybrany przez większość. Ile ludzi tyle opinii, wszystkim dogodzić się nie da i każdy musi iść na kompromisy. Ja się staram.

 

Kim byłam, kim jestem

Gdy przyjechałam na Islandię przez pierwsze lata w ogóle się nie integrowałam, odkładałam każdy grosz. Jednoczyłam się tylko z Polakami na wyspie, oglądałam polskie wiadomości na mojej polskiej telewizji satelitarnej, a co drugi dzień wisiałam na Skypie z “prawdziwymi” polskimi przyjaciółmi. Chodziłam do pracy, gdzie w kółko było brudno, niesprawiedliwie i polsko. Byłam prawdziwym Polakiem-Cebulakiem z żaluzjami, firankami i grubymi zasłonami w oknach. Kupowałam wszystko najtańsze, a nadwyżkę odkładałam na “wymarzone” wakacje All-Inclusive w Egipcie i urlop w Polsce. Oczywiście troszkę wzmacniam kontrast, ale tak to mniej więcej wyglądało.

Dziś w niczym nie przypominam tamtej dziewczyny. Ruszyłam z miejsca. Nauczyłam się języka co było kluczowe w mojej integracji, wyszłam do ludzi, zaczęłam działać społecznie, pisać bloga. Z czasem zostałam matką co poszerzyło mi horyzonty i zmieniło całkowicie światopogląd i mentalność. Dziś jestem szczęśliwą matką, podróżniczką, polką na Islandii.

 

Mój raj, nie twój

W przeciągu moich 15 lat życia tutaj bardzo się zmieniłam, przestawiłam i przywykłam. Islandia to moje miejsce na ziemi, odnalazłam się tu i czuję jak u siebie, w domu. Czy Ty poczujesz to samo? Nie koniecznie i na pewno nie od razu. Początki na emigracji są trudne i nikt nie zapewni Cię, że na końcu tej zakręconej i trudnej drogi czeka nagroda czy może jednak jeszcze trudniejsze zejście do znanej strefy komfortu, punktu wyjścia.

Moja droga nie była usłana różami, nadal nie jest. Napotykam trudności, jednak wychodzę z założenia, że takie same (albo nawet większe) problemy napotkałabym w kraju pochodzenia. Kluczowym, przełomowym momentem w moim życiu na wyspie było nauczenie się języka na tyle, że mogłam uczestniczyć w zwykłych rozmówkach współpracowników bez skrótowego tłumaczenia na angielski, abym mogła zrozumieć.

 

Najbezpieczniejszy kraj na świecie

Islandia po raz kolejny wylądowała na pierwszym miejscu najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Islandia nie jest miejscem idealnym. Mówiłam i pisałam w moich mediach społecznościowych nie raz, że jest bezpiecznie, a społeczeństwo jest tolerancyjne i nieoceniające. Czy to oznacza, że w Islandii nie dzieje się nigdy nic złego? Nie ma sądu bo nie ma kogo sądzić, a więzienia są puste? Oczywiście, że nie. Nie ma miejsca na świecie gdzie nie dzieją się złe rzeczy. Są przypadki dyskryminacji, kradzieży, morderstw, pedofilii, nietolerancji i innych. Wszędzie są. Statystycznie jednak tego typu zdarzeń jest mniej niż w innych krajach Europy, a nawet świata co powoduje, że Islandia plasuje się na pierwszych miejscach najbezpieczniejszych krajów już kilka lat z rzędu.

 

Moje pozytywne przedstawianie Islandii jest głównie spowodowane moim odbiorem tego kraju, jednak nie oznacza to, że moje odczucia są równe prawdziwym realiom Islandii.

A jakie są Wasze?

 

Koniecznie zaglądajcie na mojego Facebooka i Instagrama na którym znajdziecie jeszcze inne treści i więcej mojej codzienności i podróży.

INSTAGRAM.COM/POLKANAISLANDII

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.